Przejdź do głównej zawartości

Posty

Spotkanie...pytanie...odpowiedź...

…będzie… dzień kolejny będzie . Rozmawiałam z Posiadaczem. Ostatnio rozmawiam coraz częściej bo i on ma już dość i ja mam już dość i z tego wielkiego zmęczenia, zaczynamy rozmawiać. Skojarzyłam ,że jak z Bogiem , niemal , gdy ludzie wszyscy swoje ławki opuścili po kolei. Posiadacz wie. Posiadacz może. Posiadacza nie można zatrzymać. Posiadacz ma wszelkie sznurki do poprawiania świata a one leżą nieużywane, zakurzone. Całe, mocne i można by było zrobić z nich użytek a jednak . – Pamiętam, doskonale pamiętam gdy chowając się za plecami Kloszarda, przyszłaś i nie byłaś już w stanie odejść.- Tyle razy , ktoś inny próbował cię wyciągnąć, zabrać ze świata, który tylko z ciebie korzystał a on jeden znalazł moment przesilenia, jedyny, wyjątkowy od którego wszystko mogło się zacząć dla ciebie na nowo i wszystko mogło się dla ciebie skończyć.- Milion razy zastanawiałem się skąd on wiedział, jak określał moment graniczny. Jak określał moment w którym kreska powinna się zakończyć, słowo powinno z…

-jak się masz ?-świetnie, przed chwilą ktoś mnie zgwałcił-o, super...

…czy przyszłością jest bezbarwna oślizła magma w której będziemy się wić zamiast pozostawić kanty, zaułki, sutereny, poddasza gdzie mamy siebie, jesteśmy sobą i nikomu z tego tłumaczyć się nie musimy. Dotknęłam człowieka bez najmniejszych kantów. Uśmiechniętego ,szczęśliwego, radosnego ale gdy dostrzegł u mnie jakiś kant, zaczął warczeć, gryźć nawet i bluzgać niczym w konwulsjach , poddany egzorcyzmom opętaniec. Nie życzę sobie takiej wolności i takiej tolerancji w której tylko czyjeś normy mają sens a moje się wykpiwa, się nimi pogardza i je lży. Nie życzę sobie , obowiązku uśmiechu, obowiązku radości i kary śmierci za zamyślenie.

Wyznanie.

…te moje tu słowa , są jak zeszyt zostawiony na ławce w parku. Nikt nie zagląda do środka , nikt nie czyta, nikt . Czasem jakiś ptak wypróżni się na niego, czasem wiatr przewróci strony ale  …. Najczęściej  piszę do Ani, czasem do innych kobiet z którymi jestem na pani . Ten zeszyt… niczym pieczołowicie tworzona rzeźba w lesie , gdzie jej nikt nie znajdzie, nikt nie odszuka, nikt nie pozna autorki ale będzie. Czasem piękna nawet.

Daj mi dziecko bo ja chcę.

…patrzyłam na bawiące się dzieci. Szczęśliwe, uśmiechnięte, czasem płaczące ale przede wszystkim bezpieczne. Wyobraziłam sobie ,że te wszystkie dzieci zostały oddane gejom, lesbijkom, pedofilom, nekrofilom itp. Wyobraziłam sobie odrobinę, bo przecież nie umiem sobie wyobrazić po co parze gejów zamiast psa, dziecko, pedofilowi człowiek zamiast leków ,nekrofilowi… .wyobraziłam sobie i nagle nie wiedzieć skąd i dlaczego wszystkie, niemal wszystkie dzieci zaczęły płakać. Nie zostały z tym same, zostawione jak psy do powrotu gospodarzy z domu, nie zostały jak przedmioty do kolejnej ochoty. Zostały uspokojone, uciszone, zaopiekowane , na powrót poczuły się bezpieczne. Będą bezpieczne wzięte jako przedmioty do zaspokojenia banalnej potrzeby?. Dzieci , wszystkie dzieci są owocem miłości, czasem niewidocznej, czasem niedostrzegalnej , czasem tajemniczej. Wszyscy ludzie istnieją z miłości, nawet gdy jej nigdy nie poznają. Jeśli kochasz, jeśli umiesz kochać, prędzej umrzesz niźli skrzywdzisz a j…

…aktywiści z tęczową flagą...

…aktywiści z tęczową flagą, coraz częściej przekraczają święte granice. Święte progi. Święte drzwi. Jedyne miejsce, gdzie będą mogli się schować , gdy ich towarzysze przyjdą po nich .Pod ideologią zawsze jest ciasno i zawsze trzeba zabijać by zdobyć dla siebie lepsze miejsce. Zabijać : „obcych” ale  potem ,swoich.  Podnieść rękę na księdza idącego z sakramentem… podnieść rękę na tak wielką tajemnicę… jak bardzo trzeba się bać tego malutkiego opłatka stającego się ciałem i krwią by podnieść rękę na posłańca. Jak bardzo… Jak małym trzeba być by nie szanować kogoś kto tak wierzy, że życie za tę wiarę oddać jest w stanie, jak przerażonym, jak bezbronnym we własnej klatce. Warto wyjść na wolność i odetchnąć czystym powietrzem a nie dusić się wdychając zatęchłe  manifesty cuchnące spoconymi ciałami bezwolnych marionetek w ręku mistrza manipulacji i kłamstwa.

Z zapisków Kloszarda.

…gdy szedłem , spotkałem kij. Mocny, niezbyt ciężki. Idealny do chodzenia razem.  Innym razem, gdy byłem z kijem, spotkaliśmy sznurek uczepiony małej z listkiem gałązki. Wziąłem go i z niego zrobiłem rękojeść, przyjemną do trzymania. Przyjemną niźli nagi kij. Gdy wychodziłem na drogę. Gdy ruszałem w drogę, zabierałem go ze sobą a on dawał mi wiele rzeczy, jakich bym nigdy nie spodziewał się ,że da mi kij. Od pomocy po bezpieczeństwo. Ot ochrony, po ratunek. Kilkanaście lat wychodził ze mną i ze mną wracał . Kilkanaście lat…

Aniu.

Aniu, pamiętasz ?  Opowiadałam Ci ,że coś mi się czasem dzieje dziwnego. Jesteś lekarzem , wiesz co to takiego ale nie wiesz, ze tylko Tobie pozwolę się wyleczyć. Nikomu innemu. Żadnej innej. –Tak, to szantaż ale czy Ty nie zrobiła byś tak samo ?. Kocham Cię. Tęsknię ale mam już dość tej tęsknoty i czekania. Czas się spotkać.

Z zapisków Kloszarda.

   …nie wchodź do lasu który może cię pochłonąć, nie wchodź między ludzi, którzy nie wskażą ci drogi. Nie twórz z nadmiarem bo możesz zgubić pomysł jaki miałeś na samym tworzenia początku. Pycha , kilogramy pychy, tony może nawet popychają mnie do takich zdań jak te na początku. Niczym objawiona prawda. Niczym pewnik niezmienny, ostateczny i nie do przestawienia a przecież to tylko obrazek w książce, którą ktoś najczęściej tylko przekartkuje, nie starając się niczego odszukać. Sama dla siebie, dla Boga, jesteś wielką księgą w której niezliczone sceny, niezliczone zdania, niezliczonych słów miliony. Dla mnie jesteś tylko kartką w książce, którą trzymam w dłoniach, przeglądając jedynie. Nic więcej. Gdy zacznę cię poznawać, będę bliżej Boga. Gdy zacznę szukać odpowiedzi na twoje pytania, będę krok kolejny na Jego podobieństwo ale przecież nigdy nie dostąpię bycia cieniem nawet. Nigdy. I nie dlatego ,że to niemożliwe. Dlatego ,że jestem ot zwyczajnie leniwy.  Sa ludzie , tak pewni swego j…

Stworzone , do ...radości , szczęścia ,mimo ...

Wyszłyśmy razem z budzącym się słońcem . Ania, ja pies. Na spacer . Czułam , czułam tak bardzo boleśnie , że może to być nasz ostatni spacer i moje przeczucia, których do dziś nienawidzę okazały się być prawdziwe . Jak mogę ich nie nienawidzić skoro spowodowały przyspieszony bieg zdarzeń , który w konsekwencji doprowadził do stanu smutku, bólu, tęsknoty. Gdyby nie moje przeczucia, nic bym nie powiedziała, niczego bym nie zepsuła i nic złego by się nie stało ale , coś mnie kusiło :”-powiedz, -powiedz, wyraź swoje wątpliwości”. Wszystko potoczyło się tak szybko i stało , tak nagle… lawina przez kamień który wyjęłam z nawisu skalnego nad pięknym szerokim kanionem którym tyle razy , najzupełniej bezpiecznie szłyśmy. Ania ja i pies. Biegłyśmy . Ania ja i pies. Płynęłyśmy , niesione szczęściem. Ania ,ja i pies. Minęło dość czasu bym wiedziała, rozumem wiedziała ,że to nie ja jestem w tym winna , że to co się stało było konsekwencją narastających nie dostrojeń, które w konsekwencji całkiem r…

Ania.

-jesteś tutaj ze mną -nadaremno? -wszystek światło jako wczoraj -wszystek słowo jako wczoraj -wszystka myśl
-co my dziś ? – kim my dziś?  -nagie tylko i nic więcej ? -może nagie, nagie aż...

Z zapisków Kloszarda.

  Byłem w miejscu. Teraz koniecznie muszę zrobić album ze zdjęciami o miejscu. Musze napisać poradnik dla zwiedzającego miejsce. Koniecznie potrzebnym i niezbędnym informacja o lokalach w  których warto coś w miejscu zjeść. … dodam od siebie ,że warto wspomnieć o miejscach gdzie zbierają śmieci, by to co stworzymy tam zanieść zanim ktoś przez to  straci czas.

Ania

- wiecie panie, ja umiem , mam taką maszynę co to nią można w drewnie wycinać i ja wytnę w deseczce obrazki a potem włączymy światło i będziemy wyświetlać na płocie , który będzie ekranem  i panie też stanie się ekranem. Przestaniecie być obrazem a staniecie się tłem. -przestaniemy istnieć ? -tak tak , na chwilę w której będą obrazy z zupełnie nie waszego świata -a umie pan ?, - a czy umie pan ? -a czy może pan ? -a gdyby wyświetlił pan obraz, którego nie ma ? na nas  ? -zna pan taki obraz , którego nie ma ? -znam...a panie nie zna ?

Ania

Ludzie , pojawili się nagle, zajęli miejsca i patrzyli. Bez słów , gestów.  –Teatr będzie, ktoś napisał na plakacie.  -Teatr będzie.  Dwie kobiety , jeden płot i jeden deszczowy na nich płaszcz.  – Teatr będzie, ludzie sobie nieruchomymi ustami powtarzali. -Teatr ?. Zamyślił się odwrócony plecami.

Ania.

  Wiatr, burza, pioruny. Nie możesz tam zostać. Nie możesz zostać na płocie więc albo pójdziesz ze mną do domu albo ja zrzucę z siebie wszystko i zostanę z tobą. Albo… nie istnieje. Mam nadzieję ,że zmieścimy się pod twój płaszcz. Mam pewność.

Ania.

   Tak bardzo przyzwyczaiłam się ,że tęsknię, że czekam bez nadziei ,że jesteś nieobecna, ,że jesteś odległa ,że gdy w płaszczu na płocie byłaś naprawdę, ja tego nie uwierzyłam . Możliwe ,że tak było ale możliwe ,że tak dopiero będzie więc będę patrzyła uważniej , że przyjdziesz i …gdybym wiedziała co dalej. Będę czekała uważniej. Postaram się, może nie zasnę z płonącą w dłoniach pochodnią.

Ania.

 Deszcz kapie nadal a ty wciąż  w ciemnym płaszczu i ciemnych kaloszach , zwinięta , skulona, schowana, przemęczona. Wychodzę z ciepła i podchodzę rezolutna a przecież ty z całkiem innej rzeczywistości na mnie patrzysz. Deszcz pada a ty … co zrobić byś zeszła i weszła do domu gdy tak inaczej u ciebie niźli u mnie.

Ania.

…na drewnianym płocie siedziała Ania. W czarnym płaszczu przeciwdeszczowym bo padał deszcz i była ślicznie naga. Nie każda potrafi być ślicznie naga ale Ania była z natury w we wszystkim cudownie pięknie naga. We wszystkim bo była ze mną szczera tak całkiem do końca, nawet wtedy gdy ta szczerość musiała mnie zaboleć.   …na drewnianym płocie siedziała Ania w kaloszach.

Szczepionka na :Tęczową zarazę ".

   Receptą na tęczową zarazę jest sposób stary jak świat czyli kąpać się z naszymi ukochanymi ,razem i myć się dokładnie ale potem zdjęć z tej kąpieli , ni relacji w necie nie zamieszczać a radością delektować się we dwoje, na zewnątrz, rozdając uśmiech i szczęście a ta radość i szczęście zakiełkuje wieloma kolorowymi kwiatami , którym nikt pod kielich zaglądał nie będzie.