Weszłam na drabinę i spadłam więc raz drugi weszłam na drabinę i spadłam. Trzeci raz wbiegłam na drabinę i spadłam. Czarty,
wolniej spokojniej z impetem wparowałam i spadłam. Piąte chciałam jakoś
zaasekurować , sobie pomóc i widzów ucieszyć ale spadłam. Szóste wejście trochę
mnie już nudziło podejrzeniem o przypuszczalny koniec i zaskoczyłam się,
runęłam jak długa. Siódmy raz byłam ostrożna ,delikatna, uważna . Spadłam jak
bezwartościowa i małoważna. Ósmy raz był w sam raz aż mi nagle szczebel trzasł.
Dziewiąty wzbudził we mnie myśli przewidujące i spadłam nieuniesiona przez
szczeble pękające. Dziesiąty raz
zawalczyć chciałam bo upartą jestem i wytrwała lecz z dołu dał słyszeć się
głos-przestań leźć grubasie bo nie ma w zagrodzie drabiny w zapasie.
... na rzeczy kompletnie lub małoistotne. Zdrowie, ludzie, zdarzenia, historie .Małoistotne w kontekście tego co mi się przydarzyło. Otóż odniosłam wrażenie ,że już nic nie będzie tak samo i nic nie powróci do mnie o takim samym smaku, zapachu, obrazie. Ciągłe, kolejne rozczarowania pozbawiły mnie nadziei i że wejdę do jakiegoś miejsca a tam znajdę to po co przyszłam, takie jak pamiętam i takie jak sprawiało mi radość. To ,że ludzie są wciąż nowi i inni dałam rade przeboleć ale smaki...i stało sie coś wspaniałego. W restauracji w ktorej dawno temu jadłam ciastko, kupiłam je na wynos a nazajutrz zagrzałam i zjadłam a ono było takie jakie pamiętałam, jakiego chciałam i jakie dawało mi radość i przyjemność. Wróciła mi cała radość ,życia i wiara ,że może być pięknie. Myślisz ,że jak sie spotkamy będzie to tak samo jak z tym ciastkiem ? Odkładam to spotkanie , jak ciastko, na jutro, na jutro ,na jutro. Prawda jest okrutna . Zjem ciastko tylko raz. Spotkamy się tylko jeden jedyny raz a ...