Przejdź do głównej zawartości

Posty

Byłam u mojej ...

 ... pani doktor. Spytała jak się miewam. Odwzajemniłam pytanie więc odpowiedziała ,że skończyli z mężem budować dom. Maja zamówione schody i dzieci mają się świetnie chociaż zadają coraz poważniejsze pytania a ja ? Marnuje czas. Starałam się sobie wmówić ,że delektuje się czasem jaki mam ale chyba ten numer , to usprawiedliwienie nie przejdzie .Chciałam jej powiedzieć cos jeszcze ale po co ją wciągać w moje życie i może opatrznie spowodować ,że będzie jej przykro gdy przestanę przychodzić na wizyty, nie ze względu na zmianę lekarza. Mam coś do zrobienia jeszcze, mogę to zrobić ale czy zrobię gdy nadarzy się okazja ?...Kto wie, kto wie. Może warto w końcu czy mam coś do stracenia ?.
Najnowsze posty

To już nudne i niesmaczne ...

 ... jak usilnie i prymitywnie z wielu stron chce mnie się zrobić w balona, naciągnąć ,oszukać, wykorzystać. Czasem się to udaje bo przecież nie jestem genialna w unikach ale gdy to dostrzegam , jest mi przykro. Na szczęście jest strona świata po której można chodzić bezpiecznie i uśmiechać się do ludzi z wzajemnością, życzliwie i szczerze.

By...

 ... coś powiedzieć i być słyszaną, nie wystarczy mieć coś do powiedzenia, co jest prawdą, ma sens, ma wartość. Trzeba zapracować na to by być kimś wiarygodnym bo inaczej brzmi prawda w ustach kłamcy czy głupca a zupełnie inaczej w ustach mędrca.

Kupiłam...

 ... zapłaciłam . On przywiózł , przygotował miejsce , posadził ową roślinkę i zadbał by rosła i sprawiała przyjemność patrzącym. Ktoś później powiedział ,że to moja roślinka i na szczęście zdążyłam sprostować ,że to co w tym całym zdarzeniu najważniejsze nie należało do mnie. Moment nieuwagi i przypisano by mi nie moje zasługi a ktoś kto się natrudził został by pominięty.-ale przecież pan ogrodnik jest opłacany ?, powie ktoś ...jest ale z rzuconych na grządkę pieniędzy nic nie urośnie. Bałagan będzie tylko.

Przez ...

 ... dłuższy czas wydawało mi się ,że jestem, tu na tym świecie, nieśmiertelna. Było tak nawet w szpitalu i sytuacjach krytycznych i nieobiecujących niczego dobrego. Od kilku dni wszystko się zmieniło. Jestem śmiertelna i nieoczekiwanie muszę się do tego przyzwyczaić.

Ta dziewczyna na wózku...

 ... obudziłam się z jej obrazem i żalem do siebie, pretensjami ,że ta znajomość nie trwa .Wyszłam ze szpitala, ona została. Nie wymieniłyśmy się numerami, nie wymieniłyśmy się adresami nie wymieniłyśmy się możliwością spotkania. Wykorzystałyśmy chwilę a potem ona wylądowała w koszu na wspomnienia . Ja wykorzystałam ...? Za często mam poczucie winy . W dawnym świecie łatwiej mi by było ją odszukać ale w tym dzisiejszym cyfrowym w którym nie bardzo się odnajduję, jak to zrobić ? Czy zrobić ? Czy mam co jej zanieść, coś na tyle wartościowego i trwałego by miała z tego korzyść, wspomnienie, radość ?. Czy będę umiała dać jej coś co będzie jakąś wartością a nie tylko wziąć, nakarmić siebie a potem odejść ? Nie godzi się by przebywając z kimś tylko brać . Pamiętam jak wygląda, jak się uśmiecha jak słucha i jak czeka czyli pamiętam wszystko co mi dała a co ja jej dałam, co w niej zostało i przy czym może się ogrzać w smutny szary dzień bez nadziei i perspektyw ? Komplikuję życie i relacje...

Coraz mniej...

 ... we mnie wczorajszego dnia i chęci do obnażania, tak uczuć jak i swojego życia. Wczoraj przychodziło mi to z łatwością a dziś za każdym takim razem czuję pewien dyskomfort i wydaje mi się ,że za chwilę ów dyskomfort może przerodzić się w niechęć i niezdolność. Dlaczego tak się dzieje ? Dlatego ,że słowo winno mieć moc twórczą, kreacyjną , refleksyjną a gdy jest odtworzeniem jedynie staje się płaskie , płytkie, niepotrzebne jak kałuża w nieodpowiednim miejscu. Tak, bywa ,że życie miewa w sobie momenty , które wyczerpują znamiona czegoś co buduje w innych ale przecież nie codziennie, nie zawsze. Nie jestem postacią pomnikową a wręcz przeciwnie, Gumową lalką z której prędzej czy później zejdzie powietrze . Brakuje mi "listonosza "z którym na końcu drogi , którą biegłam , mogę porozmawiać a właściwie brakuje mi jej , by była gdy zmęczona dobiegnę. Nie mam na myśli końca życia a zwyczajnie końca trasy , którą coraz rzadziej biegam i tutaj okazuje się coś , pozytywnego jednak. ...

Nie wstajemy...

 ... przeciw zniewoleniu, które ze wszystkich stron  i  z każdego aspektu życia nas tłamsi z widoczną przyjemnością. Nie wstając sami sobie odbieramy coraz to więcej i więcej a końcem tej drogi będzie wizyta w kolekturze z nadzieją na wygraną , która nigdy nie przyjdzie. Do zjedzenia jakaś tabletka za wszystko, za życie oglądanie kolejnego losowania. Praca od rana do wieczora no chyba ,że zaklasyfikujemy sie jako dawcy organów dla tych, którzy "wolni".

Teraz ...

 ... trzeba wystawić się na sprzedaż by kogoś spotkać. Iść do hurtowni, wybrać sobie stoisko, obnażyć się lub wykreować i czekać aż ktoś podejdzie a potem może  zainteresuje tym co oferujemy. Tu pojawia się chęć posiadania rzeczy, człowieka, nie ma to większej różnicy . Jak ma zrodzić się jakieś uczucie do rzeczy , którą kupiliśmy ? Jesteśmy rzeczą wystawioną na sprzedaż i ktoś nas sobie kupił. Lepszy , gorszy ktoś. Różnie jednak ktoś kto chciał nas posiadać a nie jak naiwnie sądziłyśmy, chce z nami być. Wiesz doskonale ,że tak jest ale i tak zrobisz stoisko z samą sobą bo chcesz już, zaraz ...chcesz tak bardzo a z dnia na dzień . Z dnia na dzień ofert jat twoja przybywa a tych , których szukasz, ubywa. Zwyczajna handlowa rzeczywistość. Jestem taką której szukasz, mam wszystko czego oczekujesz i czego potrzebujesz ale niestety ja nie mam stoiska i nawet jeśli wyrwiesz się ze swojego i zaczniesz przeglądać inne, mnie nie znajdziesz bo ja żyje w zupełnie innym świecie. No tak .....