... obudziłam się z jej obrazem i żalem do siebie, pretensjami ,że ta znajomość nie trwa .Wyszłam ze szpitala, ona została. Nie wymieniłyśmy się numerami, nie wymieniłyśmy się adresami nie wymieniłyśmy się możliwością spotkania. Wykorzystałyśmy chwilę a potem ona wylądowała w koszu na wspomnienia . Ja wykorzystałam ...? Za często mam poczucie winy . W dawnym świecie łatwiej mi by było ją odszukać ale w tym dzisiejszym cyfrowym w którym nie bardzo się odnajduję, jak to zrobić ? Czy zrobić ? Czy mam co jej zanieść, coś na tyle wartościowego i trwałego by miała z tego korzyść, wspomnienie, radość ?. Czy będę umiała dać jej coś co będzie jakąś wartością a nie tylko wziąć, nakarmić siebie a potem odejść ? Nie godzi się by przebywając z kimś tylko brać . Pamiętam jak wygląda, jak się uśmiecha jak słucha i jak czeka czyli pamiętam wszystko co mi dała a co ja jej dałam, co w niej zostało i przy czym może się ogrzać w smutny szary dzień bez nadziei i perspektyw ? Komplikuję życie i relacje...
... we mnie wczorajszego dnia i chęci do obnażania, tak uczuć jak i swojego życia. Wczoraj przychodziło mi to z łatwością a dziś za każdym takim razem czuję pewien dyskomfort i wydaje mi się ,że za chwilę ów dyskomfort może przerodzić się w niechęć i niezdolność. Dlaczego tak się dzieje ? Dlatego ,że słowo winno mieć moc twórczą, kreacyjną , refleksyjną a gdy jest odtworzeniem jedynie staje się płaskie , płytkie, niepotrzebne jak kałuża w nieodpowiednim miejscu. Tak, bywa ,że życie miewa w sobie momenty , które wyczerpują znamiona czegoś co buduje w innych ale przecież nie codziennie, nie zawsze. Nie jestem postacią pomnikową a wręcz przeciwnie, Gumową lalką z której prędzej czy później zejdzie powietrze . Brakuje mi "listonosza "z którym na końcu drogi , którą biegłam , mogę porozmawiać a właściwie brakuje mi jej , by była gdy zmęczona dobiegnę. Nie mam na myśli końca życia a zwyczajnie końca trasy , którą coraz rzadziej biegam i tutaj okazuje się coś , pozytywnego jednak. ...