Przejdź do głównej zawartości

Wczoraj ...

 

...pierwszy raz, tego roku, wypiłam kawę na tarasie. Moim tarasie. Odwiedził mnie , znajomy, tak myślę, sokół. Przywitał się. Wszystkie stworzenia się sobie kłaniały i ja również. Słońce ogrzewało gołe stopy . Nie było śniegu. Nie było zimnych , bolesnych wiadomości ze świata. Wolność. Wygrzewanie się na słońcu , kojarzę z wolnością. Wolność to bycie bliżej świata. Jeszcze świata, stworzonego dla mnie przez Boga a którego nie zniszczyłam zostając na betonowej polanie , dla "wygody". Da się, można , z wysokościowca polecieć w dal, na kolejny wysokościowiec, ale o ile piękniej jest polecieć z jednego ogromnego drzewa na kolejne ogromne drzewo. Lot nawet z niewysokiego derenia rosnącego pod płotem , piękniejszy się wydaje być od lotu z jednego słupa ogrodzeniowego na kolejny. Delektuje się bo posiadam a gdybym nie posiadała ? Tarasu na którym mogę pic kawę z gołymi nogami ogrzewanymi słońcem ? Posiadanie nie czyni wolnym a czyni leniwą,rozkapryszoną. Ogrodnik posadził kwiaty. Ja posadziłam kwiaty, które pięknie zakwitną. Różnica.Różnica , gdy to nie ja zapracowałam by godziwie opłacić ogrodnika a jedynie korzystam. Pasożytuję. Na tarasie wśród roślin i zwierząt, nie ma wiadomości ze świata. Nie ma świata, jest zbyt daleko, na szczęście dostatecznie daleko by nie przeszkadzać, nie wadzić, nie zniekształcać. Weszłam na chwilę do domu a tam wiadomość z Kalifornii, nie wiem na ile prawdziwa, na ile nie ale zastanawiająca. Po pożarach nie zostały kominy. Ogień strawił wszystko ,wraz z opowieściami o Epsteinie . Sodomia. Przerażająca sodomia i uśmiechnięte twarze zbrodniarzy, bo kto dziecko krzywdzi...Wróciłam na taras. Wyciągnęłam nogi na stole. Wypiłam łyk kawy. Dzięki Ci Boże ,że chronisz mnie przed niegodziwościami świata. Trzymaj za rękę tych którzy nie mają tyle szczęścia. Dwa sokoły wylądowały na tarasie. Miały do siebie chyba pretensje bo pokrzykiwały i biły skrzydłami. Się chciałam wtrącić ale wytrzymałam. Odleciały. Wszystko w porządku. Wszystko w porządku. Pięknym stworzyłeś świat Panie Boże...

Popularne posty z tego bloga

Zagapiłam się trochę...

 ... na rzeczy kompletnie lub małoistotne. Zdrowie, ludzie, zdarzenia, historie .Małoistotne w kontekście tego co mi się przydarzyło. Otóż odniosłam wrażenie ,że już nic nie będzie tak samo i nic nie powróci do mnie o takim samym smaku, zapachu, obrazie. Ciągłe, kolejne rozczarowania pozbawiły mnie nadziei i że wejdę do jakiegoś miejsca a tam znajdę to po co przyszłam, takie jak pamiętam i takie jak sprawiało mi radość. To ,że ludzie są wciąż nowi i inni dałam rade przeboleć ale smaki...i stało sie coś wspaniałego. W restauracji w ktorej dawno temu jadłam ciastko, kupiłam je na wynos a nazajutrz zagrzałam i zjadłam a ono było takie jakie pamiętałam, jakiego chciałam i jakie dawało mi radość i przyjemność. Wróciła mi cała radość ,życia i wiara ,że może być pięknie. Myślisz ,że jak sie spotkamy będzie to tak samo jak z tym ciastkiem ? Odkładam to spotkanie , jak ciastko, na jutro, na jutro ,na jutro. Prawda jest okrutna . Zjem ciastko tylko raz. Spotkamy się tylko jeden jedyny raz a ...

Noc z kochanką.

…dziękuję pani za tę noc . Za wieczór, na schodach, za noc w ramionach  . Za świt przyniesiony opuszkami palców na piersiach. Spotkałyśmy się , to było nam pisane ale proszę niech pani nie dzwoni i niech nasze spotkanie dla pani dzieci, męża na wieczność pozostanie nieznane. Proszę się nie martwić o rachunek, ja ureguluję. Myślę ,że mnie w tym bardzo dobrze znają.