Przejdź do głównej zawartości

...pytanie ?...

…co dałam tamtemu światu, co daje mi prawo prosić o cokolwiek, oczekiwać, mieć nadzieję, mieć pewność nie bezpodstawną przecież. Co zrobiłam, pomyślałam może, a może pomyśleć miałam ,że daję sobie, bez wątpliwości, bez kryteriów, bez najmniejszych warunków wstępnych prawo do wyciągania ręki. Pieczęć samego Pana Boga ?...co do tego wcale nie jestem przekonana bo chociaż to może dumą napawać, może być wyróżnikiem wśród innych ale prawdą może być tylko dla mnie ale nie prawdą obiektywną. To przez egoizm  ?, zadufanie w sobie i swojej wartości nieopisanej, wielkiej ?... Gdyby tak było nie zdarzałoby się przenikanie i pomoc, i ręki podanie i wsparcie i podtrzymanie i pocieszenie i uspokajanie. Gdyby  tak było , że jak gdyby ja bym najważniejszą była, przecież by już mnie nie było bo niczym samotna trawka wyrosła na olbrzymim deptaku, nie raz, nie dwa zdeptana, do życia bym sama z siebie wrócić nie mogła . Gdyby tak było ,że jestem najważniejsza, nie powstało by pytanie i wątpliwość by nie powstała i nie było by niczego i nigdy by się nie pojawiało nic co by poddawało w wątpliwość tak przede mną jak i przed innymi ,że jestem  najdoskonalszą, niekwestionowanie idealną formą istnienia. 

Popularne posty z tego bloga

Medal dla lekarza.

  Lekarza, który widząc oczywiste objawy wymagąjące natychmiastowej pomocy, żąda wykonana testu covidowgo i przy gorącej kawie czeka na jego wynik , powinno się w trybie natychmiastowym pozbawić prawa wykonywania zawodu, praw obywatelskich . Powinno się rozstrzelać ale ktoś powinien sprzątać ulice. PS Człowiek z potężna raną ręki zjawia się na SORze . Robią mu konieczny test na covid. Umiera nim doczekał na wynik. Zmarł na covid i choroby współistniejące. Rodzina przysłała kwiaty , wdzięcznaz pomoc w ostatnich chwilach, lekarzowi.

ZbrodnIarze...

...umierają jak ludzie. Są zbrodniarzami . Patrzę z ciekawością...zbrodniarze umierający jak ludzie, jak ci których mordowali, których krzywdzili...tak bardzo podobni. Dlaczego ?

Wczoraj ...

  ...pierwszy raz, tego roku, wypiłam kawę na tarasie. Moim tarasie. Odwiedził mnie , znajomy, tak myślę, sokół. Przywitał się. Wszystkie stworzenia się sobie kłaniały i ja również. Słońce ogrzewało gołe stopy . Nie było śniegu. Nie było zimnych , bolesnych wiadomości ze świata. Wolność. Wygrzewanie się na słońcu , kojarzę z wolnością. Wolność to bycie bliżej świata. Jeszcze świata, stworzonego dla mnie przez Boga a którego nie zniszczyłam zostając na betonowej polanie , dla "wygody". Da się, można , z wysokościowca polecieć w dal, na kolejny wysokościowiec, ale o ile piękniej jest polecieć z jednego ogromnego drzewa na kolejne ogromne drzewo. Lot nawet z niewysokiego derenia rosnącego pod płotem , piękniejszy się wydaje być od lotu z jednego słupa ogrodzeniowego na kolejny. Delektuje się bo posiadam a gdybym nie posiadała ? Tarasu na którym mogę pic kawę z gołymi nogami ogrzewanymi słońcem ? Posiadanie nie czyni wolnym a czyni leniwą,rozkapryszoną. Ogrodnik posadził kwiaty. ...