Przejdź do głównej zawartości

Aniu, przepraszam.


  Pozory, zawsze prędzej czy później sprowadzają nas do realności a tutaj, czy nam się to podoba , czy nie, czy walczymy czy nie, stajemy same przed porannym lustrem i jeśli mamy czas zadajemy sobie jakieś pytania a jeśli nie , biegniemy szybko do kolejnych miejsc udając… Lepiej , gorzej. wiarygodniej , mniej wiarygodnie . Udajemy ,że ktoś na nas czeka, że ktoś zadzwoni, że ktoś się o nas upomni ale przecież nic takiego nie zdarzy się wtedy kiedy na to czekamy i wtedy kiedy wydaje się nam to najbardziej do życia niezbędne. Zasypiając sama , wyobrażam sobie ,że jestem z kimś. w takiej lub innej sytuacji ale ,że z kimś chociaż przecież nigdy z nikim nie zasnę bo nie wiem co stanie się po przebudzeniu. Trauma tamtego przebudzenia jest jak relikwia na ołtarzu i jak to z relikwiami, nawet jeśli mocno zakurzone są i budzą respekt. W pamięci zaciera mi się Anna. Doskonale pamiętam biegającego psa. Doskonale pamiętam … doskonale pamiętam. Przepraszam Aniu.
PS
Kopałam psa. Biłam go kijem potem rurką a potem jeszcze czymś a potem w rękę z deski, którą go biłam drzazga mnie ugodziła straszna. Pies nie chciał mi wylizać rany. Co za podła kreatura z tego psa.
PS
Bycie samą daje spokój i bezpieczeństwo . Samość....nie znam wyrazu odpowiedniego -samość mi pasuje a może już zapomniałam ... to nic, nie muszę pamiętać, nie potrzebuję bo w mojej samości nie jestem wszak samotna.