Przejdź do głównej zawartości

Spotkanie.

 Spotkałyśmy się w środku miasta w środku zgiełku i w środku zamieszania.- Ja Natalia -a ja Klaudia. Teraz już nie pamiętam czy na pewno Klaudia a może innym imieniem się określała. Mówią ,że imię ma znaczenie. Po imieniu poznajemy tego o kim mówią lub tego o kim milczą. Biografia ma znaczenie i nie ma znaczenia jak wiele ma stron.Za chwilę pod stopami przemknie nam całe mnóstwo historii, których już nikt nigdy nie pozna na tym świecie. Nie pozna też na innym świecie bo tam nie ma nóg, nie ma stóp i nie ma niczego pod  i niczego nad. Wszystko jest.Szkoda czasu na wyobrażenia, marzenia, pragnienia. Szkoda też czasu na wizje jakich całe mnóstwo a które nie dotykają nawet przedsionka prawdy. Mają obudzić, uświadomić. Krzyknąć :”uważaj” do kogoś kto chce skoczyć bo jest zmęczony, tak bardzo zmęczony. Zapytała :”-pamiętasz mnie?. – Pamiętam, moja przyszłości, pamiętam.

    PS

Papież potwierdził, trzeci raz potwierdził ,że mordowanie ma sens, że mordowanie można wykorzystać dla siebie, że zamordowani mogą być użyteczni dla naszego poczucia bezpieczeństwa. To nie jest prawda. To jest tylko strach i jego konsekwencje.

   PS

  Przetrwałam...zbyt wiele kobiet tak właśnie może siebie zdefiniować.

Popularne posty z tego bloga

Medal dla lekarza.

  Lekarza, który widząc oczywiste objawy wymagąjące natychmiastowej pomocy, żąda wykonana testu covidowgo i przy gorącej kawie czeka na jego wynik , powinno się w trybie natychmiastowym pozbawić prawa wykonywania zawodu, praw obywatelskich . Powinno się rozstrzelać ale ktoś powinien sprzątać ulice. PS Człowiek z potężna raną ręki zjawia się na SORze . Robią mu konieczny test na covid. Umiera nim doczekał na wynik. Zmarł na covid i choroby współistniejące. Rodzina przysłała kwiaty , wdzięcznaz pomoc w ostatnich chwilach, lekarzowi.

ZbrodnIarze...

...umierają jak ludzie. Są zbrodniarzami . Patrzę z ciekawością...zbrodniarze umierający jak ludzie, jak ci których mordowali, których krzywdzili...tak bardzo podobni. Dlaczego ?

Wczoraj ...

  ...pierwszy raz, tego roku, wypiłam kawę na tarasie. Moim tarasie. Odwiedził mnie , znajomy, tak myślę, sokół. Przywitał się. Wszystkie stworzenia się sobie kłaniały i ja również. Słońce ogrzewało gołe stopy . Nie było śniegu. Nie było zimnych , bolesnych wiadomości ze świata. Wolność. Wygrzewanie się na słońcu , kojarzę z wolnością. Wolność to bycie bliżej świata. Jeszcze świata, stworzonego dla mnie przez Boga a którego nie zniszczyłam zostając na betonowej polanie , dla "wygody". Da się, można , z wysokościowca polecieć w dal, na kolejny wysokościowiec, ale o ile piękniej jest polecieć z jednego ogromnego drzewa na kolejne ogromne drzewo. Lot nawet z niewysokiego derenia rosnącego pod płotem , piękniejszy się wydaje być od lotu z jednego słupa ogrodzeniowego na kolejny. Delektuje się bo posiadam a gdybym nie posiadała ? Tarasu na którym mogę pic kawę z gołymi nogami ogrzewanymi słońcem ? Posiadanie nie czyni wolnym a czyni leniwą,rozkapryszoną. Ogrodnik posadził kwiaty. ...