Przejdź do głównej zawartości

Cisza

 



    Jest cisza. Coraz więcej ciszy z którą przychodzi strach. Strach przed ciszą a przecież cisza to ukojenie. Cisza to uspokojenie. Cisza to rozstanie z nadzieją, pewnością powrotu.Ludzie wokół są przestraszeni. Pielęgniarka, lekarka, nawet Pani salowa sprawia wrażenie wielkiego frasunku ,że ja ich nie słyszę a przecież mówią do mnie, pytają, szukają odpowiedzi jednak ja ich nie słyszę.Patrzę.Patrzę ale patrzenie mnie męczy więc zamykam oczy i wszystko przestaje istnieć. Czuję ,że wlewają we mnie w moje żyły jakieś substancje. Pewnie mają mi pomóc ale jak będzie wyglądała konsekwencja tej pomocy...będę mogła wstać i iść ? Będzie jak dawniej ? Jeśli jak dawniej to kiedy jak dawniej ? Jest cisza ale nie do końca bo słyszę kukułkę. Co się stanie i kiedy ? ale jak zadać pytanie by dostać odpowiedź prawdziwą.Czuję zapach kremu, którego do rąk używa pani doktor. Nawilża mi wargi. Dziękuję chociaż nic nie mąci ciszy.

PS

Człowiek, którego za świętego miałam, zaskoczył, zniesmaczył, rozczarował, pośród ludzi idąc bo do ludzi posłany ale odgrodzony, ale pochowany ale przestraszony ale nieobecny .

Popularne posty z tego bloga

Medal dla lekarza.

  Lekarza, który widząc oczywiste objawy wymagąjące natychmiastowej pomocy, żąda wykonana testu covidowgo i przy gorącej kawie czeka na jego wynik , powinno się w trybie natychmiastowym pozbawić prawa wykonywania zawodu, praw obywatelskich . Powinno się rozstrzelać ale ktoś powinien sprzątać ulice. PS Człowiek z potężna raną ręki zjawia się na SORze . Robią mu konieczny test na covid. Umiera nim doczekał na wynik. Zmarł na covid i choroby współistniejące. Rodzina przysłała kwiaty , wdzięcznaz pomoc w ostatnich chwilach, lekarzowi.

ZbrodnIarze...

...umierają jak ludzie. Są zbrodniarzami . Patrzę z ciekawością...zbrodniarze umierający jak ludzie, jak ci których mordowali, których krzywdzili...tak bardzo podobni. Dlaczego ?

Wczoraj ...

  ...pierwszy raz, tego roku, wypiłam kawę na tarasie. Moim tarasie. Odwiedził mnie , znajomy, tak myślę, sokół. Przywitał się. Wszystkie stworzenia się sobie kłaniały i ja również. Słońce ogrzewało gołe stopy . Nie było śniegu. Nie było zimnych , bolesnych wiadomości ze świata. Wolność. Wygrzewanie się na słońcu , kojarzę z wolnością. Wolność to bycie bliżej świata. Jeszcze świata, stworzonego dla mnie przez Boga a którego nie zniszczyłam zostając na betonowej polanie , dla "wygody". Da się, można , z wysokościowca polecieć w dal, na kolejny wysokościowiec, ale o ile piękniej jest polecieć z jednego ogromnego drzewa na kolejne ogromne drzewo. Lot nawet z niewysokiego derenia rosnącego pod płotem , piękniejszy się wydaje być od lotu z jednego słupa ogrodzeniowego na kolejny. Delektuje się bo posiadam a gdybym nie posiadała ? Tarasu na którym mogę pic kawę z gołymi nogami ogrzewanymi słońcem ? Posiadanie nie czyni wolnym a czyni leniwą,rozkapryszoną. Ogrodnik posadził kwiaty. ...