Przejdź do głównej zawartości

Druga wizyta.

 

   -Dzień dobry.

-Dzień dobry.

-Umówiłyśmy się na coś . To Pani zaproponowała ,że usiądziemy po dwóch stronach i zaczniemy od nowa. Zależy mi byśmy kontynuowały.

-Tak to prawda. Przepraszam. Pomieszały mi się rzeczywistości i bardziej mi się spodobała i chciałam w niej zostać, ta , która ode mnie niczego nie wymaga . Pozwala spokojnie rozkładać się ciału nie wnosząc niczego , lub pogrążając duszę.

-Rozkładać ciału ?

-Tak . Wiem jak to brzmi i wiem jak wygląda rozkładające się ciało.

-Nie przeraża Pani taka perspektywa ? Mnie bardzo.

-Przeraża gdy czujemy jedność duszy i ciała ale gdy jedno i drugie istnieje w formach ostatecznych , pozór oddziela się od prawdy a tym samym, ciało dla duszy nie ma najmniejszego znaczenia.

- Czuje Pani ,że jest tak oddzielona ?

- Nie , bo nie umarłam ale chcę nie czuć strachu przed śmiercią a mój strach to obawa ,że zostanę pogrzebana przed rzeczywistym rozdzieleniem ciała i duszy.

-Ktoś puka. Otworzyć ?

-To dzięcioł. Nie wchodzi. Tylko puka. Jest uroczy ale trudny w relacji z obcymi.

Popularne posty z tego bloga

Medal dla lekarza.

  Lekarza, który widząc oczywiste objawy wymagąjące natychmiastowej pomocy, żąda wykonana testu covidowgo i przy gorącej kawie czeka na jego wynik , powinno się w trybie natychmiastowym pozbawić prawa wykonywania zawodu, praw obywatelskich . Powinno się rozstrzelać ale ktoś powinien sprzątać ulice. PS Człowiek z potężna raną ręki zjawia się na SORze . Robią mu konieczny test na covid. Umiera nim doczekał na wynik. Zmarł na covid i choroby współistniejące. Rodzina przysłała kwiaty , wdzięcznaz pomoc w ostatnich chwilach, lekarzowi.

ZbrodnIarze...

...umierają jak ludzie. Są zbrodniarzami . Patrzę z ciekawością...zbrodniarze umierający jak ludzie, jak ci których mordowali, których krzywdzili...tak bardzo podobni. Dlaczego ?

Wczoraj ...

  ...pierwszy raz, tego roku, wypiłam kawę na tarasie. Moim tarasie. Odwiedził mnie , znajomy, tak myślę, sokół. Przywitał się. Wszystkie stworzenia się sobie kłaniały i ja również. Słońce ogrzewało gołe stopy . Nie było śniegu. Nie było zimnych , bolesnych wiadomości ze świata. Wolność. Wygrzewanie się na słońcu , kojarzę z wolnością. Wolność to bycie bliżej świata. Jeszcze świata, stworzonego dla mnie przez Boga a którego nie zniszczyłam zostając na betonowej polanie , dla "wygody". Da się, można , z wysokościowca polecieć w dal, na kolejny wysokościowiec, ale o ile piękniej jest polecieć z jednego ogromnego drzewa na kolejne ogromne drzewo. Lot nawet z niewysokiego derenia rosnącego pod płotem , piękniejszy się wydaje być od lotu z jednego słupa ogrodzeniowego na kolejny. Delektuje się bo posiadam a gdybym nie posiadała ? Tarasu na którym mogę pic kawę z gołymi nogami ogrzewanymi słońcem ? Posiadanie nie czyni wolnym a czyni leniwą,rozkapryszoną. Ogrodnik posadził kwiaty. ...