Przejdź do głównej zawartości

Spotkałyśmy się poza szpitalem...

 ...i już nie patrzyłam na nią z daleka, zachwycając się i marząc a byłyśmy na przeciw siebie, na wyciągnięcie rąk i te ręce do siebie wyciągnęłyśmy ale ...ale...skóra na dłoniach której nie chciało się z rąk wypuszczać ale i wyraz twarzy ...czy tak wygląda szczęście ? . Czy ja wyglądałam równie dopełniona ? - obie jesteśmy równie nienormalne co racjonalne , mówiła. - Obie jesteśmy i tu zatrzymała się , zawiesiła słowo, by zabrzmiało, by w najmniejszym jego elemencie nie zostało pominięte . -Jesteśmy i w naszych oczach pojawiły się mokre plamy. W moich , co czułam i w jej co widziałam. - Długo trwało nim przestałyśmy tokować wobec siebie...-ja tokowałam bardziej...wyrwałam się ...-myślisz ,że jak ja na wózku to w tokowaniu możesz mnie prześcignąć ? . -Wydawało mi się , miałam pewność ,że trzymasz mnie na dystans i ,że nie chcesz pozwolić mi bym się zbliżała. -Wydawało ci się -odparła . -Nie tylko to ci się wydawało bo zamiast brać to co jest , to co się dzieje, delektować się tym ,smakować, ty kombinowałaś i dopisywałaś kolejne zasłony do tego co odkryte.- Wystarczyło byś podeszła, podała rękę , usiadła obok albo może nawet i na kolana wszak wózek nie jest taki słaby. Obie byśmy mogły.-A ludzie ? ...-zapytałam. - A ty ?.  Długo siedziałyśmy, rozmawiałyśmy, śmiałyśmy się, uśmiechałyśmy się do siebie. Dotykałam jej dłoni ustami i sprawiało mi to tak ogromną radość ale w pewnym momencie świat zamarł. Wszystko się zatrzymało, słowa, gesty, uczucia, nadzieje. Wielkie :"Stop". -Za późno na zmieszanie naszych światów, powiedziała. -Za późno i nie ma sensu próbować tego zrobić bo choć obie jesteśmy otwarte na siebie i na wszystko co ze sobą możemy sobie oddać to za plecami jest to nasze, nasza rutyna, nasze przyzwyczajenia nasze uzależnienia. -Lepiej gdy będziemy za sobą tęskniły ?-Czy lepiej nie wiem ale wiem ,że tak będzie .-Czy dlatego ,że ?...urwałam w pół zdania ale to wielkie pytanie nie zostało pominięte. Wielkie pytanie bo do Boga zadane...czy dlatego ,że my dwie ?...Znam , wiem co stoi napisane, wiem co zastrzeżone jest i wiem , znam każdy przecinek ale ufam, jestem pewna ,że nie musi nam być wybaczone coś na co wpływu nie mamy, co nie jest naszym kaprysem, chwilową fantazją. - Nie szarp się z usprawiedliwieniami.Nie wypychaj je by ciebie zakrywały, nie bój się bo nie krzywdzimy nikogo, nie gorszymy nikogo,nie gorszymy maluczkich. Spotykamy się i jesteśmy a i to tylko na krótką chwilę jesteśmy by do swoich powrócić światów a o sobie marzyć jedynie, do siebie tęsknić... Nie wiem , która z nas mówiła które słowa i jakie ma to znaczenie. Ważne ,że zostały wypowiedziane .

 ...potem pojawiło się mnóstwo naderwanych , niedoskonałych gestów, słów, wyrazów twarzy. Przebiegło jakieś zwierzę niedaleko...jakieś zwierzę ze swoim światem, swoim życiem ...ze swoim... Na tęknocie i marzeniach nie da się zbyt wiele zbudować ale można wiele namalować, narysować, pokazać innym do przemyślenia, do zastanowienia się do ...

  Spotkamy się jeszcze ?  ...kto wie...jeśli pojawi się w nas to nienasycenie które w ramiona sobie nas wepchnęło, kto wie...

Popularne posty z tego bloga

Medal dla lekarza.

  Lekarza, który widząc oczywiste objawy wymagąjące natychmiastowej pomocy, żąda wykonana testu covidowgo i przy gorącej kawie czeka na jego wynik , powinno się w trybie natychmiastowym pozbawić prawa wykonywania zawodu, praw obywatelskich . Powinno się rozstrzelać ale ktoś powinien sprzątać ulice. PS Człowiek z potężna raną ręki zjawia się na SORze . Robią mu konieczny test na covid. Umiera nim doczekał na wynik. Zmarł na covid i choroby współistniejące. Rodzina przysłała kwiaty , wdzięcznaz pomoc w ostatnich chwilach, lekarzowi.

ZbrodnIarze...

...umierają jak ludzie. Są zbrodniarzami . Patrzę z ciekawością...zbrodniarze umierający jak ludzie, jak ci których mordowali, których krzywdzili...tak bardzo podobni. Dlaczego ?

Wczoraj ...

  ...pierwszy raz, tego roku, wypiłam kawę na tarasie. Moim tarasie. Odwiedził mnie , znajomy, tak myślę, sokół. Przywitał się. Wszystkie stworzenia się sobie kłaniały i ja również. Słońce ogrzewało gołe stopy . Nie było śniegu. Nie było zimnych , bolesnych wiadomości ze świata. Wolność. Wygrzewanie się na słońcu , kojarzę z wolnością. Wolność to bycie bliżej świata. Jeszcze świata, stworzonego dla mnie przez Boga a którego nie zniszczyłam zostając na betonowej polanie , dla "wygody". Da się, można , z wysokościowca polecieć w dal, na kolejny wysokościowiec, ale o ile piękniej jest polecieć z jednego ogromnego drzewa na kolejne ogromne drzewo. Lot nawet z niewysokiego derenia rosnącego pod płotem , piękniejszy się wydaje być od lotu z jednego słupa ogrodzeniowego na kolejny. Delektuje się bo posiadam a gdybym nie posiadała ? Tarasu na którym mogę pic kawę z gołymi nogami ogrzewanymi słońcem ? Posiadanie nie czyni wolnym a czyni leniwą,rozkapryszoną. Ogrodnik posadził kwiaty. ...