do opisu. Zawsze lubiłam nie pasować ale ostatnio owo stwierdzenie z przyjemnością mnie rozbawiło. -Jak na kogoś śmiertelnie chorego, wcale Pani nie wygląda, usłyszałam. Dawno mnie nic tak nie rozbawiło. Nigdy nie potrafiłam dopasować się do otoczenia tak by było ze mnie zadowolone a teraz to już zaczęłam przesadzać z tą wyjątkowością. Fajnie by było popaść w rozgoryczenie ,że "otoczenie mnie odrzuca , taką jaką jestem", żywą. No cóż, Za wiele o mnie, przez to chorowanie. Egoizm, pasożytnictwo...taki skutek i ciągłe balansowanie na krawędzi by kogoś nie urazić, obrazić, zniechęcić...słów mi brakuje. Nie wypada mi też myśleć o kimś, o związku z kimś bo w mojej sytuacji...cholera...jeśli poddam się tym stereotypom będzie po mnie a jeśli uwierzę ,że to nie są stereotypy a coś oczywistego wyląduję w psychiatryku. Czy mam ochotę na takie doświadczenie ? Ciekawe doświadczenie by to było skonfrontować rzeczywistość z opisami jakich znam wiele. Dla mnie by to była zabawa, forma teatru a ludzie , na prawdę potrzebujący pomocy zostali by pozbawieni miejsca przeze mnie więc nie wypada, nie godzi się tak zabawiać. -Zabawiać, powiadasz Natalio-zabawiać.-Mam coraz mniej czasu na zbudowanie sobie pomnika a chce mieć swój kolejny pomnik. Pomnik za pracę, za wysiłek, za umiejętności(tu akurat zasługa Stwórcy). Lubię swoje pomniki, tablice na cześć i takie tam z moim nazwiskiem. Przepraszam, wiem ,ze nie wypada ale lubię. Może dlatego lubię ,że najmniej zasługuję pośród innych ?.