...a tam wolna, bez zobowiązań, bez konieczności, bez pamiętania i bez przewidywania. Niczym balonik lecąca w przestrzeni bez obaw i najmniejszych wątpliwości. Tak było mi dobrze, bardzo dobrze i przecież nie samej czego łatwo się można domyślić . Później słońce poranka mnie obudziło świecąc po oczach i wszystko co rzeczywistością się pojawiło a najmocniej poczucie winy. Nie skrzywdziłam nikogo , niczego nie zniszczyłam a jednak. Coraz mniej czuję tę senną przyjemność. Z minuty na minuty mniejsza to radość i nie da się tego wypielęgnować by w słońcu wyrosło, odrodziło się , zostało. Uczucie szczęścia, odlatujące powoli, cicho. No cóż, kawa ,papieros, jakaś szmata na plecy , auto. droga...nie palę, to bez znaczenia ,nie mam auta, drogi...to bez znaczenia . Tęsknota za znikającym snem . Tęsknota ma znaczenie.
...pierwszy raz, tego roku, wypiłam kawę na tarasie. Moim tarasie. Odwiedził mnie , znajomy, tak myślę, sokół. Przywitał się. Wszystkie stworzenia się sobie kłaniały i ja również. Słońce ogrzewało gołe stopy . Nie było śniegu. Nie było zimnych , bolesnych wiadomości ze świata. Wolność. Wygrzewanie się na słońcu , kojarzę z wolnością. Wolność to bycie bliżej świata. Jeszcze świata, stworzonego dla mnie przez Boga a którego nie zniszczyłam zostając na betonowej polanie , dla "wygody". Da się, można , z wysokościowca polecieć w dal, na kolejny wysokościowiec, ale o ile piękniej jest polecieć z jednego ogromnego drzewa na kolejne ogromne drzewo. Lot nawet z niewysokiego derenia rosnącego pod płotem , piękniejszy się wydaje być od lotu z jednego słupa ogrodzeniowego na kolejny. Delektuje się bo posiadam a gdybym nie posiadała ? Tarasu na którym mogę pic kawę z gołymi nogami ogrzewanymi słońcem ? Posiadanie nie czyni wolnym a czyni leniwą,rozkapryszoną. Ogrodnik posadził kwiaty. ...