...obudziłam się z jej obrazem i żalem do siebie, pretensjami ,że ta znajomość nie trwa .Wyszłam ze szpitala, ona została. Nie wymieniłyśmy się numerami, nie wymieniłyśmy się adresami nie wymieniłyśmy się możliwością spotkania. Wykorzystałyśmy chwilę a potem ona wylądowała w koszu na wspomnienia . Ja wykorzystałam ...? Za często mam poczucie winy . W dawnym świecie łatwiej mi by było ją odszukać ale w tym dzisiejszym cyfrowym w którym nie bardzo się odnajduję, jak to zrobić ? Czy zrobić ? Czy mam co jej zanieść, coś na tyle wartościowego i trwałego by miała z tego korzyść, wspomnienie, radość ?. Czy będę umiała dać jej coś co będzie jakąś wartością a nie tylko wziąć, nakarmić siebie a potem odejść ? Nie godzi się by przebywając z kimś tylko brać . Pamiętam jak wygląda, jak się uśmiecha jak słucha i jak czeka czyli pamiętam wszystko co mi dała a co ja jej dałam, co w niej zostało i przy czym może się ogrzać w smutny szary dzień bez nadziei i perspektyw ? Komplikuję życie i relacje ? Jestem, egoistką ? Żyję w luksusie. Sama. Nie pozwalam siebie odwiedzać a jedynie jak idę do kogoś , gdzieś ...Nie, to nie jest tak ,że nie dzieje się nic. Dzieje, bardzo wiele ale w tym jest niewiele rzeczy wartych uwagi, wartych podzielenia się z innymi. Pomyślałam ,że kupie długopis. te które miałam oddałam. Kiedyś kupiłam pióro by napisać jeden jedyny list do kogoś. Napisałam , wysłałam. Pióro leży nieużywane. Może dlatego ,że jest zbyt cienkie i niewygodnie nim sie pisze czy może dlatego ,że nie mam do kogo pisać...nikt nie przeczyta odręcznego pisma.
... na rzeczy kompletnie lub małoistotne. Zdrowie, ludzie, zdarzenia, historie .Małoistotne w kontekście tego co mi się przydarzyło. Otóż odniosłam wrażenie ,że już nic nie będzie tak samo i nic nie powróci do mnie o takim samym smaku, zapachu, obrazie. Ciągłe, kolejne rozczarowania pozbawiły mnie nadziei i że wejdę do jakiegoś miejsca a tam znajdę to po co przyszłam, takie jak pamiętam i takie jak sprawiało mi radość. To ,że ludzie są wciąż nowi i inni dałam rade przeboleć ale smaki...i stało sie coś wspaniałego. W restauracji w ktorej dawno temu jadłam ciastko, kupiłam je na wynos a nazajutrz zagrzałam i zjadłam a ono było takie jakie pamiętałam, jakiego chciałam i jakie dawało mi radość i przyjemność. Wróciła mi cała radość ,życia i wiara ,że może być pięknie. Myślisz ,że jak sie spotkamy będzie to tak samo jak z tym ciastkiem ? Odkładam to spotkanie , jak ciastko, na jutro, na jutro ,na jutro. Prawda jest okrutna . Zjem ciastko tylko raz. Spotkamy się tylko jeden jedyny raz a ...