Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2024

Książkę...

 ... dostałam a ona zatytułowana " Rysunek". Przeglądnęłam .  "Łapcia musi pracować" a akademia może zdeprawować. Rysunki jak zdjęcia w tej książce i myśl po zamknięciu jej kart. Nie przypominam sobie żadnego nazwiska autora, który by zdjęcia rysował a pamiętam "nieudaczne rysowanie ".

Gdy ...

 ... zaczęło mi się wydawać, gdy zaczęłam być pewna ,że żyję w czymś stałym, ja jestem i rzeczywistość obok mnie , niedaleko mnie, jest stała, okazało się ,że to nie jest prawda. Wiele rzeczy uległo zmianie z dnia na dzień. Gdy już zdołałam się przyzwyczaić do tego jak jest, gdy pogodziłam się z tym jak jest , przyszło zgromadzenie i poinformowało mnie ,że rokowania są na tyle dobre ,że przepiszą mnie ze stałego pobytu na odwiedziny od czasu do czasu, najpierw częściej a po chwili rzadziej aż do pełnego wyleczenia. Powinnam była się ucieszyć a ja się zmartwiłam bo kolejny raz moje życie zostaje wywrócone do góry nogami. Najbardziej przeraziła mnie myśl ,że ona, kobieta na wózku z cudownie pięknymi i fascynującymi mnie nogami , będzie poza zasięgiem mojego wzroku, będzie w rzeczywistości do której ja stracę jakikolwiek dostęp. Nie uśmiechniemy się do siebie i nie będziemy się mogły siebie uczyć,poznawać,odkrywać. Ja nie będę mogła i tego robiła i nie będę mogła żyć złudzeniem ,że on...

Śniłam a to...

 ...a to nie był sen. Zdecydowanie to nie był sen bo ona mnie dostrzegła i ja ja dostrzegłam i uśmiechnęła się do mnie i kolejny już raz zapisywałam w pamięci czas i miejsce i obiecywałam sobie ,że stanę , poczekam, doczekam i dowiem się co będzie dalej bo coś dalej być musi . Klamrą musi się spiąć czas. W jednym czasie ,czerwona kanapa ze mną na sobie w dość niewizytowym stroju a ona bliżej jak gdyby i tym razem bawiąc się mną bo doskonale wiedząc ,że jej nogi mnie zniewalają, zachwycają, oplatają swą doskonałością i wyplątać się z więzów nie umiem a po chwili patrzę jej w oczy. Moje milczące. Jej milczące. Nie zadają pytania o tamtą bo o niej nie mają najmniejszego pojęcia. Ja zadaję sobie pytanie a właściwie nie pytanie. Zarzucam sobie niestałość. Senna z wczoraj gdy była i zapisała się w mojej pamięci. Ma imię,nazwisko, męża.Pewnie dom ale nie wiem czy dzieci ma również. Ta ze szpitalnego korytarza, fascynująca, ciekawiąca, nieznajoma całkiem a ciekawiona jak gdyby nie było nic...

się...

 ...mi wydaje ,że nic się nie dzieje złego co ma wpływ na moja wartość na rynku kontaktów między ludzkich. Wydaje mi się ? może jestem nawet cenniejsza przez okoliczności. Jak myślisz ? Jak Pani myśli,tak jest mi bardziej po drodze. Proszę...   razgawor@interia.pl   ciekawość mnie zjada czasami i może czas pozwolić się jej uzewnętrznić. Dlaczego Pani odwiedza,czyta. Może pamięta.

...wiem,

  że śniłam. Dziś wiem to na sto procent ,że śniłam i wiem też co stało się później. Później, dłuższą chwilę po porannym zamieszaniu , gdy zrobiło się odrobinę ciszej, wyciągnęłam się z moimi urządzeniami na spacer. Nie trwał ów spacer zbyt wiele próba też się liczy , tak mówią ci od głowy, sprowadzeni by głową zmanipulować resztę ciała by było sprawniejsze i chętniejsze do działania. W końcu korytarza stoi kanapa. Duża ,czerwona, skórzana z prawdziwej skóry . Wygodna, bardzo wygodna. Na przeciwległym końcu korytarza pojawiła się ona ze swoimi urządzeniami, na wózku . Natychmiast nasze spojrzenia się spotkały , ona wydawała się nie być zainteresowana a ja przeciwnie. Wwiercałam się w nią i jej obraz coraz mocniej i mocniej by obrazu nie można było ode mnie odkleić, by nie można mnie było z niego umyć umykającą pamięcią.-Banał, pomyślałam. -Kiczowaty banał, ta scenka jaką produkuję .-Czy dlatego ,że coś nie ma odpowiednich kolorów, oświetlenia i dialogów, ma nie istnieć?

Śniłam...

 ...wcale nie pierwszy to raz i pogubiłam się . Czy to był sen czy to była jawa? Ta rozmowa, to spotkanie ? Szukałam , przepatrywałam zapiski pamięci pomieszane z marzeniami, urojeniami. Mimo zakazów wyszłam na poszukiwanie. Poszukiwanie wyjaśnienia czy miało miejsce owo spotkanie i dialog i coś dziwnego czy śniłam to wszystko . Zaglądałam przez na pół otwarte drzwi i niestety potwierdzały się moje podejrzenia ,że wszystko to sobie wymyśliłam. Dialog , otwarty, bezpieczny chociaż pierwszy i kobietę z którą i dialog i spotkanie obrazów się zdarzyło. Komuś by o wszystkim opowiedzieć, komuś się zwierzyć, kogoś zapytać ale komu na tyle zaufać czy wydobyć z siebie wyznanie przed obcą osobą a co jeśli zadrwi, zakpi, wyśmieje. Zakopać się w sobie i w sobie szukać odpowiedzi a jednocześnie nie ustawać w poszukiwaniu na jawie. Mijały dni , poranki, wieczory , noce i odchodziła nadzieja, odchodziła wiara ,że to wszystko miało miejsce. Spotkanie miało miejsce.Powiedziano mi ,że niedługo będę ...

Już napisałam kiedyś tę historię

  ...ale czy przez fakt ,że tak bardzo do niej tęskniłam , zdarzy się jeszcze raz? ... Opamiętaj się kobieto i nie zrób czegoś głupiego , na tyle głupiego byś później żałowała. Wskocz do wody, rzeki która jej ma pod dostatkiem i poddaj się .

Śniłam...

      ...i było cudownie a potem przyszło przebudzenie i uświadomienie " straconego czasu " ? Zwiedzałam, czytałam,słuchałam, uczyłam się nie pozostawiając po sobie niczego. Kompletnie niczego mi uświadomionego. Wzięłam kartkę, ołówek i zaczęłam przepisywać tę pustkę nagle poczułam błogi spokój bo w końcu coś dodawałam a nie tylko brałam a potem spotkałam dziewczynę na wózku siedzącą i wpatrzona w okno. Powiedziała :" szkoda ,że tu nie ma drzwi bo mam ochotę przejechać je i spaść ".-Nie wiem dlaczego to Pani powiedziałam ale coś we mnie mnie popchnęło do tego wyzwania, tylko do tego mnie popchnęło.-Wózek ma aż takie znaczenie ?.-Zniewala. - Nie mogę przestać o nim myśleć a tak bardzo bym chciała mieć choć jedna myśl poza nim.- Nie , bym chciała niemożliwego i zacząć chodzić i biegać i tańczyć ale możliwego przecież, nie myśleć ,że to mnie ogranicza, że mi przeszkadza, że tworzy mi niemożliwości, które przecież mogę pokonać  i mam mniej niemożliwego niźli wielu innyc...