Przejdź do głównej zawartości

Posty

Chwila najważniejsza.

…usiadłam a dzień niepełny obok mnie usiadł i przytulił sie zmarznięty. – I tobie biedaku też nikt nie powiedział ,że cie kocha. Tak bywa i nie musi być w tym ani odrobiny naszej winy. Psy zawyły na dźwięk kościelnych dzwonów , które biją bym nie zapomniała. Regularnie, codziennie, dokładnie i wciąż. Bym nie zapomniała i staram się nie zapominać. Robię znak krzyża, klękam całując ziemię i prosząc o błogosławieństwo dla niej , wszystkich ludzi, zwierząt, roślin. Dzwony przypominają bym nie zapomniała a psy dokładając swój śpiew, mówią ,że to ważne. Bardzo ważne. Najważniejsze w całym moim dniu. Coś tak niewielkiego, delikatnego, nieznanego nikomu poza mną i Tobą jest najważniejsze ze wszystkiego a potem przecież dzień jest jak co dzień przychodzący w prochowcu, paltociku delikatnym, zwiewnym trenie , nago całkiem . Dzień przychodzi i ja jemu na spotkanie z kubkiem gorącej kawy i marzeniem by dzień taki , raz jeszcze przywitać, kawę gotując na drwach , włożonych pod kuchnię i rozpalonyc...

Nowy , piękny dzień.

   …otwieram drzwi. Wychodzę na taras. Oddycham. Oddycham powietrzem, które niczym wata cukrowa i życie w jednej kuli zamknięte. „nie cudzołóż”…a mógł być dzień bez takich.

Lekcja pierwsza.

…dlaczego dla mnie nie ma żadnej sprzeczności, w Twoim stworzeniu świata i stworzeniu o jakim mówią naukowcy na podstawie swoich badań ? Mogła bym przyjąć w kontekście o jaki nie jest trudno ,że jestem nierozgarnięta jednak skrajne dane odrzucając, zostaje …brak sprzeczności. Bo stało się… bo na początku było słowo a słowo u Ciebie było i Tobą i …czas inaczej odczuwając , potrzebujemy go mniej na zrobienie więcej a Ty przecież poza czasem jesteś . Milion lat i sekunda, to jedno dla Ciebie. Jedno najważniejsze i jedyne. 

Księżniczka moja.

Ogromny pałac i pokoi mnóstwo a w wielu ludzie siedzący przy stole a w wielu sącząca się muzyka grana przez kwartety, kwintety, gdzieniegdzie w mniejszych miejscach solo. W jednym z pokoi moje rzeczy i jakaś kobieta, patrzy gdy je składam pakuje do walizek. Zgorszona, zniesmaczona ale odchodzi gdy jej mówię ,że to niesmaczne, ,że nie jest ładnie gdy ona swoje starając się dla siebie załatwić sprawy, mi czas zabiera i nastrój swoimi słowami czyni niestrawnym. Poszła . wyniosła się oburzona i dobrze i nie mam wyrzutów sumienia mam ją gdzieś serdecznie gdzieś i tak niech pozostanie. To podła kobieta, bardzo podła a może to był mężczyzna… już sama nie wiem bo aż takiej uwagi nie zwracałam. Pakowałam swoje rzeczy i pośród nich cudowne szafirowe szpilki i zmęczone , ze skóry atłasowo delikatnej półbuty poobiednie… więc już pal licho wzięłam je w dłonie i walizkę za sobą na kółkach i pomiędzy panem hrabiom, księciem , księżniczką i kolejnym lordem i patrzyłam gdzie ty jesteś i ciebie wypatry...

...pytanie ?...

…co dałam tamtemu światu, co daje mi prawo prosić o cokolwiek, oczekiwać, mieć nadzieję, mieć pewność nie bezpodstawną przecież. Co zrobiłam, pomyślałam może, a może pomyśleć miałam ,że daję sobie, bez wątpliwości, bez kryteriów, bez najmniejszych warunków wstępnych prawo do wyciągania ręki. Pieczęć samego Pana Boga ?...co do tego wcale nie jestem przekonana bo chociaż to może dumą napawać, może być wyróżnikiem wśród innych ale prawdą może być tylko dla mnie ale nie prawdą obiektywną. To przez egoizm  ?, zadufanie w sobie i swojej wartości nieopisanej, wielkiej ?... Gdyby tak było nie zdarzałoby się przenikanie i pomoc, i ręki podanie i wsparcie i podtrzymanie i pocieszenie i uspokajanie. Gdyby  tak było , że jak gdyby ja bym najważniejszą była, przecież by już mnie nie było bo niczym samotna trawka wyrosła na olbrzymim deptaku, nie raz, nie dwa zdeptana, do życia bym sama z siebie wrócić nie mogła . Gdyby tak było ,że jestem najważniejsza, nie powstało by pytanie i wątpliwoś...

Różaniec. Bez początku, bez końca.

Słowo, nanizane na sznureczek z paciorkami razem, różańca, nie malują świata a zmieniają wszystko, nawet i  pękające ,zmurszałe od dawna,  fundamenty. Nie trzeba się bać, że się nie umie, że nie dość uważnie ,że nie dość  czujnie i nie dość nabożnie. Nie trzeba się bać ,że  z błędami ,że z pomyłkami ,że coś uciekło a czegoś za wiele (czy może być skały za wiele). Schyliłam głowę z prośbą o pomoc i była w jednej chwili bo nie musiała przybywać z daleka , jest wciąż . Wystarczy pozwolić jej być. Wystarczy bym sobie na jej obecność pozwoliła.

Okradziona...

... …kolejny raz zostałam okradziona. Przyszedł. Wziął. Użył do własnych celów. Zastrzegł prawa autorskie. Jest dumny z siebie. Rodzina jest dumna ,że ma tak zdolnego członka. Społeczność jest dumna ,że ma tak kreatywną jednostkę. Patrzę, widzę wszak jeszcze –złodziej nie wpadł na pomysł by mi oczy wypalić bym nie widziała. Patrzę z wielkim zadziwieniem. Rozbawieniem trochę gdy żona onego z dumą mi przedstawiła dokonania swojego złodzieja. Seriale uczą by sprawę wyjaśnić, żonę oświecić, prawdy dociec a mnie bawi ten mały człowieczek puszący się jak paf i może tylko ja wiem ,że zamiast ogona ma wiecheć suchych traw.

Praca.

…razem, we dwie do jednej pracy się zabrałyśmy. Ja kurwa, ona święta .  Ja , ta najgorsza. Ona najlepsza z najlepszych. Póki praca, była odtwórczą, nie było się w czym spierać i na  czym opierać wątpliwości ale gdy twórczość nam dana została, ja pyskowałam, mądrzyłam się, gadałam,  gadałam i gadałam . Tworzyłam. Ona powoli, bez słowa robiła co miało być zrobione . Na koniec obie zmęczone usiadłyśmy. –Ładne, powiedziała zmęczona, -ładne i zasnęła zmęczona. –ale co ładne ?, zostałam z pytaniem.