Przejdź do głównej zawartości

Posty

Lilia.

Przyniosłam dziś Posiadaczowi kawę. Ucieszył się. Na chwile oderwał od swojej pracy, odwrócił krzesło, posadził mnie na przeciw sobie. Wziął za ręce.-ja nie znam innego życia. Tu na tym fotelu mam nadzieję oddać ostatnie tchnienie. –Tak bym chciał ale jak będzie, nie wiem.-Nie miej do siebie żalu, że w kontekście innych, twoje życie nie jest , jakim byś chciała by było. Jakim By ci się podobało ,że jest. Lilie, wspominając twojego wybawcę od kary, nie pracują a wnoszą tyle w świat, że nie wiadomo czy coś wnosi więcej.- Też jesteś taką lilią. … ale  ja bym chciała coś od siebie. Uśmiechnął  się, pocałował moje ręce a ja odważyłam się pocałować jego dłonie. Odwrócił się. Wrócił do swojej pracy.

Błąd.

Dziś pojęłam błąd. Gdy robiłam coś złego, robiłam od razu, natychmiast , bez zastanowienia a rzeczy dobre, przemyśliwałam, analizowałam , badałam. Nikt mi nie powiedział ,że trzeba odwrotnie a sama nie umiałam tego odkryć.

Przeniesienie.

Kochanka zaciągnęła mnie do kościoła by mi kogoś pokazać i pokazała a ja zakochałam się w jednej chwili w tym spojrzeniu, tajemnicy , oczach czarnych , włosach pod kornetem. W jednej chwili nabawiłam się też kłopotu bo moje myśli zamiast codziennymi sprawami , w jednym kierunku biegną i obmyślają plan. W planie istotny jest Oblubieniec owej cudownej , jednak kobiety. Poderwać dziewczynę Starszemu Panu… hm… trochę się nie godzi a może zastosować coś o czym słyszałam ,że jest :”przeniesienie”. Kochała się będę w zakonnicy a oddawała innej w niej swoje uczucia skupiając przeniesione. Wilk syty i owca cała … zacznę chodzić do kościoła czy też owej zakonnicy znajdę zajęcie poza… ?... Jakaż ona cudowna w swej tajemnicy.

Srebrno satynowa walizka.

To była srebrno satynowa walizka z rączką. Miała  małe czarne kółeczka z czerwonymi zaciskami, nie wiedzieć dlaczego. Rączkę srebrno satynową jak to przy srebrno satynowych walizkach się zdarza i z rączką z drzewa mahoniowego lub co bardziej prawdopodobne z jego imitacją. Wystarczyło , w mojej świadomości miałam taką pewność, bym z tą walizką dotarła do samochodu, umieściła ja w odpowiednim miejscu i samochód pojedzie. Ja nim pojadę. To takie oczywiste jest ,że aby samochód mógł jechać, musi być w nim walizka. Nie wiem jak radzą sobie ludzie, którzy nie  mogą uruchomić samochodu, nie wiedzą dlaczego on nie chce jechać a nikt nie chce im powiedzieć że taki pojazd bez walizki nie jest pojazdem jadącym i być nie może. Szłam z satynowo srebrną walizką na czarnych kółkach  z czerwonymi zaciskami, szukając samochodu, który był przecież niedaleko . Musiał być niedaleko bo niepojętym być i było by mogło być inaczej. Szłam w czerwonych szpilkach , czerwonej coctailowej sukienecz...

Interrex.

Przyglądam się, obraz po obrazie, jak umiem bo jak należy, nie umiem, człowiekowi który mnie dawno temu uratował od kary za coś czego dzisiaj już nie pamiętam. Interrex. Dwie rzeczy, z których do jednej nie jestem zdolna, zwróciły moją uwagę. Z tego co pojęłam, dokarmiał ptaki zimową porą ale przy dokarmianiu, nauczył się ,biorąc książkę do ręki, nazw ptaków ,które przylatują do niego . Ja dzisiaj widziałam psa, jakiegoś przybłędę, który wszedł za ogrodzenie i boję się, że moje psy go zagryzą jak inne zwierzęta jakie spotykają na swojej drodze, jednak mimo mojego strachu, gość radzi sobie z gospodarzami a nawet potrafi ich do porządku doprowadzić ostrym warczeniem. Dlaczego jego nie zabijają ? Ogrodnik z boku stara się to maleństwo asekurować ale przecież jednym ruchem moje potwory mogą go pozbawić energii. Wspomniał też o pladze zaskrońców. To może być plaga zaskrońców ?. Druga z tego czego ja nie potrafię, to ucałować ręce własnego ojca. Nie na niby, dla zabawy , dla żartu ale z sza...

Małe gnojki.

Małe gnojki, zostały w klasie gdy reszta poszła na wagary. Na wagarach mieliśmy rozmawiać o świecie, o życiu, o ludziach, o prawdzie, o kłamstwie ale, rozmawialiśmy tylko o małych gnojkach. Po powrocie do szkoły, musieliśmy napisać w zeszytach po sto razy.:” Zabiorę ze sobą małe gnojki na wagary ,żeby pani miała spokój i zadymy nie było.”

Po prostu, nie wypada.

   Nie pamiętam, co było jutro. Nie pamiętam co będzie wczoraj. Nie postawię zakładu, że wiem co dokonuje się w tej chwili. Z rozbawieniem słucham utyskiwań, że winny On, Bóg bo nie zrobił za nich . Ja znam swoją winę i ,że ona sprawiła . Wiem też ,że prośba moja w jednej chwili spełniona by była . W jednej Jego chwili .Nie proszę, bo nie wypada gdy samej się palcem nie kiwnęło by zmienić siebie. Ot nie wypada.

Kobieto, coś ty brała....

Jeśli wiadomość jest potwierdzona w jednym źródle, jest fałszywa, jeśli potwierdzenie znalazłam w dwóch miejscach, jest prawdopodobieństwo większe ,że więcej w niej prawdy. Zdaje się ,że według zasad, wiadomość potwierdzoną w trzech źródłach, mogę uznać za niemal stuprocentowo wiarygodną i tak sobie patrzę i tak sobie weryfikuję. Obecny świat opiera się na trzech źródłach, których właściciele jadają przy tych samych stołach i grają  w te same gry. Wg zasady, wiarygodność niemal stuprocentowa . Prawdopodobieństwo manipulacji światem niemal stuprocentowe. Co pozostaje ?, co ma sens? Na czym mogę się spokojnie oprzeć ?. Włączyć filtr , który nigdy  nie zawiódł- egoistyczny, subiektywny, nieweryfikowany, własnych doświadczeń. Może pokazywać  błędnie ? ależ oczywiście ale spotykając kogoś kto użyczy nam badania ze swojego filtra, będziemy bliżej prawdy, kolejny i bliżej będzie i tak powoli do sedna .Jest jeszcze jeden warunek-my powinniśmy być wolni od wpływu, czyli odcięci o...