… jak gdyby nigdy nic. Jak gdyby … i stała się cisza wytęskniona .Jabłko, leżące i czekające na śmierć pozwoliło poczuć smak , zapach. Wielki groźny pies bardzo mnie przestraszył aż znieruchomiałam i stałam się garstką przerażenia a on tylko, śmiejąc się ze mnie ,polizał mi stopy w sandałkach na cieniutkiej podeszwie. Ubrana byłam, nie na ten czas i nie na tę okoliczność i w tym dopatrzyłam się sensu bo oczekujemy by chwila była dopracowana a życie przykłady nam daje chwil wciąż nieprzygotowanych, nieoczekiwanych . To ,że chwila była nagłą okazała się być, argumentem było, że prawdziwszą od wszystkich innych. To ,że była chwila nieoczekiwaną, dawała jej smak esencji a nie rozwodnionego soku z wodą gazowaną. Gdy znanym jest dzień, jest nieprawdziwym. Gdy obcy się wydaje, nieznany, zmysły biorą go za truciznę i obchodzą bardzo delikatnie jak z niebezpieczeństwem wielkim, nieznanym. Ludzie spotykani na ulicy maja jedną , wciąż niezmienna wadę. Chcą być. Chcą istnieć. Chcą zaistnieć. ...