Przejdź do głównej zawartości

Posty

Nie muszę...

 ...nie muszę wstać, nie muszę iść ,nie żyć,nie muszę , nie muszę, nie muszę . Wstaję,myję się, ubieram, jem , piję kawę lub herbatę. Tyle czynności bez większego znaczenia i tylko raz na jakiś czas zdarza się boś o czym warto pamiętać , warto opowiedzieć, warto przeanalizować, warto...Tylko raz na jakiś czasu odczuwam ,że mam jakieś znaczenie w świecie i na tej drobnej chwili muszę utrzymać sens życia do następnego takiego momentu. Nie myślę o tym ale tak jest. Ważą się losy mojej wystawy. Będzie lub nie będzie. Będzie hałas albo cisza ale bawi mnie to ,że nie ma to dla mnie większego znaczenia bo wiem ,że mogę, że potrafię, że jestem w stanie, jestem tego warta. Jestem sporo warta nie mając na sobie kompletnie nic. Cieszy mnie też fakt ,że nie muszę się prostytuować by zarobić na chleb, na śniadanie, na obiad. Nie muszę a widzę , oglądam ludzi, którzy bez tego nie potrafią przetrwać jednego dnia.

Gdy stoję twarzą ...

 ...w twarz z koniecznością opowiedzenia się, zdeklarowania, jest mi dziwnie błogo . Czuję się wierząc, dopełniona, prawdziwa ale też bezpieczna. Bardzo bezpieczna bez najmniejszych oczekiwań bo przecież moje bezpieczeństwo nie jest równoznaczne z moim komfortem. Wiesz , Panie Boże, wtulam się w Ciebie i jest mi jak zawsze chciałam ale dlaczego wczoraj nie czułam tego ciepła, spokoju ? Jutro, po jutrze, uchwycę się Twojego płaszcza. Pierwszy raz czuję realizm tego co mnie czeka i pierwszy raz tak rzeczywiście czuję,że to zmieni  świat...mój, twój, wasz...zmieni .

Radykalne feministki...

 ...tak stało napisane , w proteście na wybór Pana Trampa, nie będą współżyły płciowo. Cieszy mnie ta deklaracja bo to panie , które są ignorantkami w temacie antykoncepcji a swoją niewiedzę, niekompetencję, głupotę, zakrywają parciem do wolności w mordowaniu nienarodzonych. Przyłączam się do tego postulatu i jestem całym sercem za chociaż oczywiście nie mam zamiaru odmawiać sobie bliskości.

Poznaję ...

 ...wciąż wiele skrzywdzonych kobiet , które przy bliższym poznaniu okazują się być krzywdzone przez same siebie . Obraz zaczyna być czarno-biały ale dostrzegam kolorowe plamy. Nie wiem ,trudno określić kto je namalował.

Obudziłam się ...

 ...na chodniku przy bardzo ruchliwej ulicy. Szeroka, wiele pasów w obie strony. Kilka drzew bezładnie pozostawionych. Hałas karetki jadącej na sygnale i szum ludzi . Ludzi idących . Siedząc na krawężniku nie mam najmniejszego dokąd i z czym tam się udają.W termosie mam rosół z kaczki. W drugim gorącą wodę. Wodą mogę zalać makaron żeby go zagotować. Zrobię to i może uda mi się zjeść rosół z makaronem na chodniku bardzo ruchliwej ulicy. Udało się ale czy będzie tak smacznie jak mi rysuje mój mózg ? To scenariusz ? Możliwe wszak dlaczego nie. Jeśli to scenariusz to obrazek nie ma większego znaczenia dla nikogo kto go nie widzi, nie ogląda, nie dostrzega. No cóż spróbuję i nikt nigdy się nie dowie z jakimi konsekwencjami to się połączyło.

Dziś...

 ...jeszcze to ja pójdę na czyjś grób, nad kimś , kto był, pomyślę ale jutro, kto wie czy to nie ja będę opisana na kamiennej płycie. Czy to ma znaczenie ? Nie będzie miało znaczenia gdy już odejdę , co stanie się z moją fizycznością gdy będę zupełnie inaczej funkcjonować, gdy zupełnie inaczej będę przydatna światu, bo to ,że będę jest pewne. Każdy będzie przydatny , koniecznie potrzebny bo powstał, był i będzie. Jeszcze teraz, ubiorę się ciepło i pójdę z psami na krótki spacer, pomodlić się za tych o których pamiętam i za tych o których już nie pamiętam. Są z pewnością ale nie umiem ich opisać, nazwać, narysować, przywołać zdarzenia z ich udziałem. Za nich też warto się pomodlić bo oni z pewnością o mnie pamiętają. Nic wszak nie ginie, zapominamy o miejscach w których położyliśmy co dla nas cenne , mniej cenne, bezwartościowe.

Mam maszynę ...

      ...a ona sprawdza czy żyję. Czasem oszukuje i robi się zabawnie. Trzeba sprawdzić maszynę czy żyje by ona mogła i dobrze sprawdzała ,że ja żyję. Robi się skomplikowanie ale tylko przez moje zaufanie nie temu co trzeba lub jeśli nawet temu co trzeba urządzeniu to jednak w nadmiarze a to jest bardzo niezdrowe i głupie po prostu.To jest dość prosta maszyna i nikt jej na szczęście nie dał najmniejszej autonomii ale gdyby dał a owa autonomia, połączona z z jakąś sztuczną inteligencją, dostała by możliwość reagowania bez udziału człowieka ciekawie by było a właściwie to nieciekawie ale patrzę wokół i zaufanie wzrasta do takich chorych , bardzo chorych praw nadawanych maszynom.Co innego maszyna badająca, analizująca, licząca, podająca wyniki , potem zweryfikowane , jeśli błąd nazbyt niebezpieczny, jako pomocnik w decydowaniu ale coraz to bliżej , leniwy a podający się za mądrego, człowiek, chce by maszyna człowieka zastępowała. Bądźmy dokładni, najlepiej człowieka obcego b...

Nie pasuję ...

     do opisu. Zawsze lubiłam nie pasować ale ostatnio owo stwierdzenie z przyjemnością mnie rozbawiło. -Jak na kogoś śmiertelnie chorego, wcale Pani nie wygląda, usłyszałam. Dawno mnie nic tak nie rozbawiło. Nigdy nie potrafiłam dopasować się do otoczenia tak by było ze mnie zadowolone a teraz to już zaczęłam przesadzać z tą wyjątkowością. Fajnie by było popaść w rozgoryczenie ,że "otoczenie mnie odrzuca , taką jaką jestem", żywą. No cóż, Za wiele o mnie, przez to chorowanie. Egoizm, pasożytnictwo...taki skutek i ciągłe balansowanie na krawędzi by kogoś nie urazić, obrazić, zniechęcić...słów mi brakuje. Nie wypada mi też myśleć o kimś, o związku z kimś bo w mojej sytuacji...cholera...jeśli poddam się tym stereotypom będzie po mnie a jeśli uwierzę ,że to nie są stereotypy a coś oczywistego wyląduję w psychiatryku. Czy mam ochotę na takie doświadczenie ? Ciekawe doświadczenie by to było skonfrontować rzeczywistość z opisami jakich znam wiele. Dla mnie by to była zabawa, fo...

Kloszard...

  ...kim był, jaki był, co myślał, czego potrzebował, czego szukał. Kim był Kloszard? ten , którego znałam a ten którego tylko on znał ...tyle mógł, tyle potrafił, do tak wielu rzeczy był uzdolniony a siedział i patrzył przed siebie. Trwonił czas.Trwonił życie. Nie dbał o nie dostatecznie. Czasem nie dbał wcale jak gdyby chciał odejść ale przecież nie chciał , bo gdy zechciał, odszedł. Nie musiał...ja też nie muszę...ale to słowa...dalekie od mojego życia bo wciąż jest coś co każe mi wstać i iść ...wiem ,że nie muszę a idę...wstaję i idę...bo wydaje mi się ,że siedzenie na ławce z kimś lub bez kogoś jest stratą czasu ...wciąż mi się wydaje . Nie tylko to mi się wydaje.