… mieszkam w szałasie z gałązek własnoręcznie pozbieranych zrobionym. Każdą gałązkę znalazłam, położyłam w miejscu , które uznałam za właściwe i dopasowałam do niej kolejną i kolejną. Tak by szałas chronił od wiatru, by chronił od deszczu, by chronił od zimna, chronił od niedelikatności, chronił od podłości, chronił od złośliwości, chronił od złego. Goszczę w nim tego jednego wyjątkowego i mile widzianego gościa. Goszczę nie zawsze. Często bywa nieobecny ale wraca a wraca na zaproszenie i wraca gdy ma gdzie usiąść. Nigdy nie przychodzi nieproszony. W moim szałasie nic nie jest jak u innych. W moim szałasie ja nie zachowuje się jak inni bo inna nie jestem. W moim szałasie nikt ze mnie nie drwi, nikt ze mnie nie kpi… bo prócz Niego nikt mnie w moim szałasie nie odwiedza . Tak żyję, tak wybrałam i takie płacę rachunki za postępowanie jednak co wspaniałe, w samości nikt ze mnie nie drwi, nikt nie kpi, nikt nie pogardza i nikt nie wyzywa z bezsilności lub z bez wartości. Namalowałam...
"Mordując swoje dziecko, nie przestajesz być matką. Jesteś matką zamordowanego dziecka."