… wyszłam się przejść a on leżał niedaleko furtki. Wychudzony, bezsilny. Odchodzący. Wzięliśmy go do środka i położyliśmy pod świerkami. Daliśmy wody, mleka ale niczego nie chciał .To już nie był czas na kolacje. Psy. Nasze psy jak zazwyczaj mordercze wobec obcych tym razem czyniąc koła obchodziły gościa, nie szczekając, nie denerwując, nie wadząc a po pewnym czasie położyły się . Odeszłam kawałek i wtedy zaczęła się ta niesamowita symfonia na milion psich a jedno bliskie odchodzące wilcze gardło. Wilki z oddali dołączyły do chóru a wszyscy z domu siedzieli , stali, i płakali jak gdyby odchodził ktoś najbliższy w ich życiu. Trwało to wszystko jakiś czas i nagle zamarło. Cisza. –Tak umiera wolność. ktoś powiedział. PS - wstanę i pójdę by zasłużyć choć na część takiego pożegnania. Wstanę i pójdę, jeszcze raz. PS Jestem głodna. Idę do lodówki ,do szafki, biorę ze stołu i jem a jeśli nie mam stołu, nie mam domu, nie mam szafki, nie mam nic i nawet grosza, który bym mogła zamienić na c...
"Mordując swoje dziecko, nie przestajesz być matką. Jesteś matką zamordowanego dziecka."